Na skróty
- Forum
- Zareklamuj swój gabinet
- Izby Lekarskie w Polsce
- Partnerzy portalu
- Magazyn Stomatologiczny
- Wydawnictwo
Czelej - Wydawnictwo
PZWL - Wydawnictwo
Med Tour Press Int. - new! Katalog firm
- Dodaj gabinet
- Poradnik dentysty
- Organizacje
- Turystyka stomatologiczna
- Marketing stomatologiczny
- Dotacje z UE
- KORONAWIRUS
- Dental TV
- new! Czas na urlop!
- Relacje z targów i imprez
- 19-02-2010
Od tego roku każdy pacjent ma prawo w dowolnym momencie starać się o nową protezę zębową. Wprawdzie NFZ zmienił sposób przyznawania uzupełnień protetycznych na korzyść pacjentów, jednak dentyści zmianę widzą nie tak optymistycznie jak pacjenci. Powody mniej entuzjastycznego podejścia są co najmniej trzy: bałagan, brak pieniędzy i dłuższe kolejki.
- Nowe zasady spowodują tylko większe zamieszanie - uważa dentystka z Białegostoku. - Kiedyś pacjent miał protezę raz na pięć lat i to jakoś rozwiązywało sytuację, bo system nie pozwalał na wykonanie we wcześniejszym okresie nowych protez. A bywali pacjenci, którzy usiłowali robić je w różnych gabinetach w tym samym czasie.
Zniesienie limitu spowoduje, że pacjenci, szukając gabinetów, w których szybciej wymienią protezę na nową, będą zapisywać się do wielu kolejek. I chaos gwarantowany. Dłuższe kolejki spowodowane będą bałaganem oraz małą ilością pieniędzy przeznaczonych przez Fundusz na refundację nowych uzupełnień protetycznych. Co z tego, że nowe protezy będzie można zrobić teoretycznie w każdej chwili, skoro i tak kolejka będzie przesuwać się zgodnie z ilością środków finansowych zapisanych w kontrakcie z NFZ?
- Zapotrzebowanie na protezy jest ogromne - przyznają stomatolodzy. - Pieniędzy zawsze było mniej niż potrzeb, dlatego pięcioletni limit jakoś regulował sytuację. Teraz pacjent, który będzie chciał mieć protezę wymienioną szybciej, i tak będzie musiał odczekać w kolejce.
Część dentystów współpracujących z NFZ już teraz informuje, że na protezy z ubezpieczenia czeka się u nich nawet kilka lat.
- Z umowy z NFZ mogę zrobić 15 protez miesięcznie, czyli obsłużyć 7 pacjentów – mówi stomatolog z Białegostoku. - Na ten rok nie ma już miejsc. Bez dodatkowych pieniędzy na te świadczenia sama zmiana przepisów nic nie da.
Czy jednak pięcioletni limit był lepszym wyjściem? Wprawdzie kolejki już wówczas były pokaźne; ale te, w których przyjdzie obecnie czekać pacjentom, będą jeszcze dłuższe.
Źródło: „Gazeta Współczesna”