Na skróty
- Forum
- Zareklamuj swój gabinet
- Izby Lekarskie w Polsce
- Partnerzy portalu
- Magazyn Stomatologiczny
- Wydawnictwo
Czelej - Wydawnictwo
PZWL - Wydawnictwo
Med Tour Press Int. - new! Katalog firm
- Dodaj gabinet
- Poradnik dentysty
- Organizacje
- Turystyka stomatologiczna
- Marketing stomatologiczny
- Dotacje z UE
- KORONAWIRUS
- Dental TV
- new! Czas na urlop!
- Relacje z targów i imprez
- 25-02-2016
Nieprofesjonalne wszczepienie implantów, niewykonanie zdjęcia rtg panoramicznego przed zabiegiem, brak uprawnień do wykonywania zawodu lekarza stomatologa w okresie, kiedy wszczepiane były implanty, zbagatelizowanie zaniku dziąseł u pacjentki – to lista najpoważniejszych uchybień, których dopuścił się dentysta wykonujący zabieg implantowania w jednej z klinik stomatologicznych na północy Polski. Rezultatem jest pogorszenie zdrowia jamy ustnej i okolic u 59-letniej pacjentki i skierowanie przez poszkodowaną sprawy do sądu lekarskiego i cywilnego.
Poszkodowana kobieta, po leczeniu onkologicznym nowotworu jamy ustnej, zdecydowała się na odrestaurowanie uzębienia utraconego w trakcie choroby i na skutek radioterapii. Leczenie polegało na wstawieniu implantów. Pół roku po wykonaniu zabiegu kobieta zgłosiła skargę do rzecznika odpowiedzialności cywilnej, ponieważ zdrowie jej jamy ustnej nie tylko nie uległo w wyniku terapii poprawie, ale drastycznie się pogorszyło.
- Po zabiegu przez ponad trzy tygodnie byłam sina na twarzy. Dolną wargę nadal mam sztywną, bez czucia. Dręczy mnie mrowienie. Nie mogę pić, wszystko cieknie mi po brodzie, mam trudności z gryzieniem. Zrobiłam na własny koszt rentgen szczęki – okazało się, że mam uszkodzone nerwy i przebitą na wylot żuchwę. Czeka mnie kolejny zabieg, już w innym gabinecie – wyjaśnia kobieta. Powołany przez rzecznika biegły – profesor stomatologii – ocenił leczenie jako amatorskie, nieczytelne. Wszczepiony implant doprowadził do kompresji nerwu z objawami porażenia i drętwienia.
Stomatolog przyznał się, że nie wykonał pantomogramu z powodu uszkodzenia sprzętu rtg (zabieg przeprowadził w oparciu o zdjęcie wykonane u pacjentki 5 lat przez podjęciem terapii). Zeznał też przed komisją, że uprzedzał pacjentkę o konieczności szybkiego kontaktu w razie, gdyby pojawiły się problemy z czuciem; nie miał jednak żadnych telefonów w sprawie poszkodowanej. Kobieta twierdzi, że nie została poinformowana o powikłaniach, a o problemach zdrowotnych informowała w klinice, w której wykonano zabieg, ale próby skontaktowania się przez telefon z dentystą, który wykonał wszczep (do rzeczonej kliniki stomatolog ten dojeżdża ze stolicy), nie powiodły się.
>>„Przesłuchiwany reprezentuje postawę, że nic takiego się nie stało”, odnotował rzecznik odpowiedzialności zawodowej<< – przytacza „Przegląd” w wydaniu z dn. 08.02.2016 r.
Okręgowy sąd lekarski uznał stomatologa za winnego popełnienia błędu w sztuce lekarskiej i orzekł karę zawieszenia w wykonywaniu zawodu na rok. Dentysta odwołał się jednak do Naczelnego Sądu Lekarskiego; nie przyszedł na rozprawę. Sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia przed sądem okręgowym.
Źródło: „Przegląd”